Nordkapp wyprawa wędkarska 21.06-4.07 2026 dobiegła końca... Czas na podsumowania.

Szkoda, że już, jak zwykle za krótko ale jest po co wracać.

Na początek chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom za zaufanie…

Grupa była nieduża ale bardzo zgrana, niektórzy byli z nami pierwszy raz, inni znali się z wcześniejszych wypraw.

Atmosfera była bardzo dobra, pogoda dopisała, więc o ryby mogliśmy być spokojni. Połowiliśmy wszyscy, różne gatunki ryb, od mniejszych, po kilka Personal Best.

Znaleźliśmy też czas na wycieczkę na North Cape – punkt widokowy, obserwacje pięknych norweskich krajobrazów i przyrody.

Ryby….

Ponieważ pogoda nam dopisała i dodatkowo byliśmy w okresie białych nocy, spędzaliśmy na wodzie wiele czasu.

Łowiliśmy wiele gatunków ryb, w różnych miejscówkach, na różnych głębokościach, różnymi metodami.

Był czas , były możliwości i wzajemna wymiana doświadczeń i pomysłów.

Prawdziwa wędkarska współpraca, przednia atmosfera..

Dorsze, zębacze, czarniaki, plamiaki, oczywiście waleczne brosmy…wiele z nich to były PB niektórych kolegów.

No i oczywiście halibuty…..

Ale zanim o rybach, najpierw zdanie o uczestnikach. Wielu z nich, razem z Mirkiem znaliśmy już wcześniej, pozostali okazali się również wytrawnymi wędkarzami. Wszyscy jechali łowić duże ryby, nikt nie stosował półśrodków. Do wody szły tylko przemyślane zestawy…..

I królowały duże ryby…halibuty…W sumie złowiliśmy ich ponad 20, wiele to PB kolegów, dość powiedzieć, że na 10 miejscu uplasował kilkunastokilogramowy dorsz…Przed nim były tylko halibuty. W większości, w tym te największe i poniżej wymiaru wróciły do wody. Niektóre, zgodnie z norweskimi zasadami, pojechały z nami…

W każdym razie jest po co wracać…